Witam Was moi Kochani :) Jak tam mija Wam dzień? Mam nadzieję, że bardzo dobrze, że śniegu u Was nie ma i macie ochotę przeczytać o zestawie do brwi z Essence, który swoją drogą jest bardzo dobrym produktem, ale wszyscy go za opakowanie hejtują.
Zestaw przyszedł do mnie na mikołajki, a gdy otworzyłam paczkę, zobaczyłam właśnie to opakowanie na oryginalnym zdjęciu, które na pierwszy rzut oka sprawiało wrażenie dość solidnego. Po otwarciu opakowania z prawej strony moim oczom ukazał się kawałek cienkiego i giętkiego plastiku za 9,63 zł. Miałam wrażenie, że cienie zaraz uciekną z niego (z resztą widać na zdjęciu, że wraz z upływem czasu one faktycznie chcą uciec), połamią się lub dotkliwie pokruszą...
Pędzelek bez problemu możemy wyciągnąć przechylając nieco plastik w naszą stronę. W zestawie dostajemy także trzy wzory na brwi, których rzadko kto używa (a przynajmniej na wizażu tak mówią), ale plus za to dla essence. Dodatkowo kartonowa instrukcja w trzech językach, niestety polskiego brak. Na kartoniku znajduje się zarówno instrukcja w jaki sposób korzystać z cieni, jak i co zawiera zestaw oraz skład:
legenda: ! zapycha, # podrażnia
Mica, !Talc, !Dimethicone, Caprylic/capric Triglyceride (emolient), !Magnesium Stearate (barwnik, emolient), Aloe Barbadensis Leaf Extract, Caprylyl Glycol (humektant, emolient), Phenoxyethanol (konserwant)Dziwi mnie to, że nie reklamują tego produktu, jako zestaw do stylizacji brwi z aloesem ;) Niestety zdarzyło się tak, że owy produkt mnie po prostu zapchał w okolicach, jak i w samych brwiach. Nie jest to jednak taki wysyp jak przy zestawie z Bell, chociaż i tam nie był jakiś wielki. Po prostu zdarzają się małe krostki.
Może zawierać: CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77742 (Manganese Violet), CI 77891 (Titanium dioxide)
Czy jednak same cienie mnie zachwycają? Są bardzo trwałe, praktycznie cały dzień od godziny 6 do zmycia siedzą na brwiach i skórze i ani nie chcą drgnąć. Szczoteczką do brwi bardzo je jednak łatwo usunąć (np. taką z zestawu do brwi z Catrice) i mydłem cedrowym, a także zwykłym płynem do demakijażu. Są także bardzo napigmentowane, dzięki czemu nie trzeba zbyt wiele, by pokryć całe brwi i są dodatkowo całkiem wydajne. Są to w pełni matowe cienie i nie znajdziemy tu żadnego blasku. Przy nakładaniu siedzą przy pędzelku i nie emigrują poza niego co jest zdecydowanym plusem.
![]() |
| bell vs essence |
| to zdjęcie idealnie pokazuje kolor zestawu |
Czy polecam? Owszem, są to bardzo dobre cienie dla osób, które wolą cieplejsze odcienie na brwiach, ale mają drugi osobny pędzelek w zanadrzu.
Link do produktu na ezebra: klik
Miałyście okazję wypróbować Essence? Jakie macie zdanie odnośnie opakowania?
~~~
Przy okazji pochwalę się Wam co dostałam od Kasi :) Olejek z Himalaya Herbals (szukam cały czas składu, wysłałam do kilku sklepów email z prośbą o przysłanie, ale na razie cicho sza), saszetka rozgrzewająca do ciała z Bani Agafii, olejek Neem (śmierdziuszek :)) i maska kakaowa z Ziaji. Dziękuję Ci serdecznie!



