Witam Was moi drodzy :) Dzisiaj zdjęcia moje, a recenzja mamy i troszkę mojej opinii też trochę zasięgniecie. Mam nadzieję, że taka forma Wam się podoba i usłyszycie opinię trochę z innej strony, ale teoretycznie z tej samej :)
◆ Przypominam, że moja mama ma włosy bardzo zniszczone (farbowaniem chemicznym), krótkie i w małej ilości (ma prześwity, ale dzięki olejom się zagęściły, mimo to nadal widać skórę). ◆
Szampon, który uwielbia wręcz moja mama to tylko (może aż) około 22 złote szczęścia zamknięte w ciemnej, plastikowej butelce o pojemności 300 ml. Jest to już trzecia, jak nie czwarta butelka kosmetyku, który stoi na półce w łazience, więc możecie się już domyślić, że to będzie pozytywna recenzja.
Otwór jest idealny do nieco żelowej konsystencji i nie ma tu mowy o przelaniu. Moja mama nigdy nie skarżyła się na opakowanie, a najlepsze to to, że jak widzi go w sklepie to automatycznie widzę uśmiech na jej twarzy :)
W kwestii szamponów i czegokolwiek do włosów zawsze konsultuje się ze mną, choć zdarzy się, że i tak mnie nie posłucha, a potem szampon leży niestety nieużywany. Skład podoba się zarówno mnie jak i jej, w żaden sposób jej nie podrażnia. Używa tego szamponu na co dzień, a raz na tydzień lub w zależności od potrzeby myje szamponem dziegciowym z 18 ziołami od Babuszki. Ja bym potrzebowała właśnie takiego oczyszczenia raz na jakiś czas, bo guma guar w moim przypadku przyklapuje włosy dopiero po 2-3 tygodniach. Zapewne u mamy także, skoro używa mocniejszego szamponu Babuszki.
W kwestii szamponów i czegokolwiek do włosów zawsze konsultuje się ze mną, choć zdarzy się, że i tak mnie nie posłucha, a potem szampon leży niestety nieużywany. Skład podoba się zarówno mnie jak i jej, w żaden sposób jej nie podrażnia. Używa tego szamponu na co dzień, a raz na tydzień lub w zależności od potrzeby myje szamponem dziegciowym z 18 ziołami od Babuszki. Ja bym potrzebowała właśnie takiego oczyszczenia raz na jakiś czas, bo guma guar w moim przypadku przyklapuje włosy dopiero po 2-3 tygodniach. Zapewne u mamy także, skoro używa mocniejszego szamponu Babuszki.Woda, Glukozyd laurylowy, Betaina kokamidopropylowa, Miód, Glukozyd kokosowy, Panthenol, Proteiny owsa, Proteiny pszenicy, Guma guar, Kwas mlekowy, Benzoesan sodu, Olejek z trawy cytrynowej
Skład moim zdaniem bardzo fajny, ale betaina kokamidopropylowa nie jest niestety dla wszystkich i tu mi serce płacze. Tak samo guma guar jest u niektórych tragiczna w skutkach. Oprócz wcześniej wspomnianych składników jest pełno dobroci, takich jak miód, pantenol, no i tytułowe proteiny :) Moim zdaniem nie powinno się tego szamponu używać codziennie, bo można by było je leciutko przeproteinować, ale uwierzcie mi, że u mojej mamy przeproteinowane i normalne wyglądają tak samo. Tak ma zniszczone.
To co skradło moje serce to zapach, który widnieje jako olejek z trawy cytrynowej. Uwielbiam to jak ten szampon pachnie i mogłabym otaczać się w takich zapachach codziennie. Nie zostaje na włosach, a przynajmniej ja nie czułam tego zapachu w pobliżu mojej rodzicielki. Ja bym się nie obraziła, jakby na moich włosach został do następnego mycia.
Co do wydajności moim zdaniem jest przeciętna. To już kolejne butelka z kolei, ale widocznie mojej mamie nie przeszkadza niezbyt duża wydajność.
Czy moja mama poleca? Poleca. Ja polecę tym, którym nie przeszkadza ani betaina kokamidopropylowa ani guma guar i szukają szamponu, który na prawdę pięknie pachnie cytrusami i jest delikatniejszy od typowych szamponów.





