Premiera! Mój książkowy HIT tej wiosny! Syn Jaćwieży - Tomasz Cybulski
-
Wow! Jakże genialna była to przygoda! Mój książkowy hit tej wiosny! Nowość!
🔥* Syn Jaćwieży* - Tomasz Cybulski
*Syn Jaćwieży - Tomasz Cybulski*
Prem...
Witam moje drogie:) Jak się czujecie? Od jakiegoś czasu zaczęłam spać w cieplutkich skarpetach, moje stopy są wiecznie zimne... w nocy już się tak nie budzę i jest wspaniale :)
Za to mój brat nie ma problemu z zimnymi kończynami, a z żółtym łupieżem, nadmierną ilością martwego naskórka i swędzeniem. K. nie przejmował się tym zbytnio, ot, czasem użył szamponu przeciwłupieżowego, czasem całkowicie innego (jaki był, logika facetów). Mama zaczęła mu kupować przeróżne produkty, zaczynając od head&shoulders na Barwie siarkowej kończąc. Odkąd mamy w mieście dwa punkty, gdzie możemy kupić produkty o składzie naturalnym - zaczęła się przygoda K. z mydłami.
Pierwsze mydło, jakie używał mój brat to mydło od lawendowej Farmy z aktywnym węglem. Czarny kosmetyk początkowo wywołał u wszystkich domowników zdziwienie, bo pierwszy raz widzieliśmy tego typu produkt o takim zabarwieniu (dlatego Wam też załadowałam fotkę resztek mydła). Stu gramowa kostka była zapakowana w folię oraz miała kartonową etykietkę, która ją otulała. Skład godny podziwu, jest po prostu naturalny :)
Za to mój brat nie ma problemu z zimnymi kończynami, a z żółtym łupieżem, nadmierną ilością martwego naskórka i swędzeniem. K. nie przejmował się tym zbytnio, ot, czasem użył szamponu przeciwłupieżowego, czasem całkowicie innego (jaki był, logika facetów). Mama zaczęła mu kupować przeróżne produkty, zaczynając od head&shoulders na Barwie siarkowej kończąc. Odkąd mamy w mieście dwa punkty, gdzie możemy kupić produkty o składzie naturalnym - zaczęła się przygoda K. z mydłami.
Pierwsze mydło, jakie używał mój brat to mydło od lawendowej Farmy z aktywnym węglem. Czarny kosmetyk początkowo wywołał u wszystkich domowników zdziwienie, bo pierwszy raz widzieliśmy tego typu produkt o takim zabarwieniu (dlatego Wam też załadowałam fotkę resztek mydła). Stu gramowa kostka była zapakowana w folię oraz miała kartonową etykietkę, która ją otulała. Skład godny podziwu, jest po prostu naturalny :)
Skład: olej kokosowy, oliwa, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, wodorotlenek sodu, węgiel drzewny, woda destylowana.
Mydło, pomimo powyższego składu, pieni się bardzo mocno. Czyści niezwykle dobrze, a stosowany na skórę i twarz dawał fajne efekty:)
Tak jak wcześniej mówiłam, mój brat miał problemy ze skórą głowy - po prostu śnieg się sypał jak przeczesywał włosy palcami z głową w dół. Po zużyciu mydła problem nadal występuje, ale nie ma efektu śniegu. Łupież można znaleźć w śladowych ilościach.
Niestety, K. ma problem również z krostkami na twarzy. I tutaj Was nie zaskoczę, bo mydło pomogło i ma ponad 80% mniej krost niż przed używaniem mydła.
Kostka kosztuje 12 zł na stronie Lawendowa Farma. Mogę Wam polecić ją z całego serca, Wasi mężczyźni na pewno będą zadowoleni :) Ja sama mam zamiar skorzystać z takiego mydła, ale z innej wersji, np. z pokrzywą.
Tak jak wcześniej mówiłam, mój brat miał problemy ze skórą głowy - po prostu śnieg się sypał jak przeczesywał włosy palcami z głową w dół. Po zużyciu mydła problem nadal występuje, ale nie ma efektu śniegu. Łupież można znaleźć w śladowych ilościach.
Niestety, K. ma problem również z krostkami na twarzy. I tutaj Was nie zaskoczę, bo mydło pomogło i ma ponad 80% mniej krost niż przed używaniem mydła.
Kostka kosztuje 12 zł na stronie Lawendowa Farma. Mogę Wam polecić ją z całego serca, Wasi mężczyźni na pewno będą zadowoleni :) Ja sama mam zamiar skorzystać z takiego mydła, ale z innej wersji, np. z pokrzywą.
A czy Wy korzystacie z mydeł w pielęgnacji ciała? :)
ps. mam prośbę, bo widzę, że mój blog jest całkowicie inaczej wyświetlany na moim ekranie (1024px x 600px), a całkiem inaczej na komputerze mojego dziadka (1024px na niepamiętamilepx). Disqus pozwala na załączanie obrazków w komentarzu, więc proszę, jeśli chcecie i możecie, zróbcie zrzut ekranu i dodajcie go do komentarza. Mi to bardzo pomoże w dostosowaniu szablonu, a Wam będzie się tylko lepiej czytało i przeglądało bloga:)
Pozdrawiam i życzę ciepłych rączek na te mroźne dni!
Witam wszystkich cieplutko:* W tym tygodniu koniec miesiąca, więc możecie się spodziewać podsumowania września i października oraz fotek włosów. Od zakończenia testowania odżywki pokrzywowej nie urosły ani centymetra, a jeszcze postanowiłam je podciąć dla ich lepszej kondycji. Niektóre pasma skróciłam o dobre 3 centymetry, niektóre o jeden, jednakże starałam się, by większość włosów straciła na długości ze względu na rozdwajające się końce. Szczerze Wam powiem - nie jest szkoda mi ich podciąć, szkoda mi jest uciąć je zdecydowanie za dużo. Dlatego nie chodzę do fryzjera:)
Fotek żadnych nie ma, bo nie widać w ogóle różnicy, dodatkowo teraz mam włosy mocno pofalowane od warkocza, więc nie byłoby to zbyt wiarygodne porównanie z wczorajszymi wymęczonymi włosami.
Fotek żadnych nie ma, bo nie widać w ogóle różnicy, dodatkowo teraz mam włosy mocno pofalowane od warkocza, więc nie byłoby to zbyt wiarygodne porównanie z wczorajszymi wymęczonymi włosami.
Tak więc pasmo kontrolne (środek grzywki): 32,5 cm -> 31,5 cm :)
Jako, że moje włosy dosłownie stanęły w miejscu, mam jeszcze dwa dni na to, by zdecydować co zacząć wcierać w skórę głowy. Na pewno Was w którymś miejscu poinformuję, jak nie w pasku bocznym to na fanpage:)
A czy Wy podcinałyście ostatnio włosy? Czy uczestniczycie w akcji zapuszczania włosów u Eter?:)
Jako, że moje włosy dosłownie stanęły w miejscu, mam jeszcze dwa dni na to, by zdecydować co zacząć wcierać w skórę głowy. Na pewno Was w którymś miejscu poinformuję, jak nie w pasku bocznym to na fanpage:)
A czy Wy podcinałyście ostatnio włosy? Czy uczestniczycie w akcji zapuszczania włosów u Eter?:)
Dobry wieczór moi drodzy:) Oficjalnie mogę już ogłosić, że blog ma adres falowana.pl i możecie korzystać zarówno z tego adresu jak i naturallywavyhair.blogspot.com :) Nagłówek lekko zmieniłam - oczywiście adres bloga jak i poszerzyłam tematykę, która będzie poruszana już za niedługo.
Niestety nie mogłam sobie poradzić sama z ustawieniami na linii blog-serwis. Na szczęście Panowie technicy pomogli i zrobili to za mnie :) Także możecie ich prosić o wszystko, w tempie błyskawicznym zrobią to za Was. Jeśli ktoś byłby zainteresowany tańszą ofertą niż ovh.pl - zapraszam tutaj (link polecający, bardzo fajna sprawa)). 15 zł za pierwszy rok, odnowienie to 70 zł za dwa lata, gdzie przy ovh jest to bodajże 50 zł za rok. Z tego co widzę, to każda instrukcja podaje inną cenę, zależy to pewnie od promocji jakie mają.
Żeby nie zostawić Was z pustymi rękami (bo czytając komentarze z poprzednich wpisów liczyliście na to, że będzie jednak post z instrukcją), daję listę postów innych blogerów jak to zrobić na różnych serwisach. Mam nadzieję, że Wam tą listą wynagrodzę brak instrukcji:) Jeśli coś jeszcze znajdę to dopiszę:)
Kilka wpisów na temat: po co, dlaczego i czy się opłaca
HOME.PL: wpis z blogu edytuj
LINUXPL.COM: wpis z blogu cel-6zer.pl
NA PEWNO SIĘ PRZYDA ;) Migracja komentarzy Disqus
! Na co przede wszystkim zwrócić uwagę przez zakupem domeny: cena za odnowienie, czyli przedłużenie. Wiele serwisów (np. taki jeden popularny na o) daje Ci pierwszy rok za darmoszkę. Przedłużenie kosztuje około 70 zł za rok. Wiem, bo sprawdzałam, chciałam się tam udomowić, dopóki znajomi mnie nie ostrzegli, żeby patrzeć też na cenę przedłużenia. Dlatego proszę, patrzcie, pytajcie, bo później możecie się zdziwić jak przyjdzie powiadomienie, że trzeba zapłacić na następny rok.
***
Dzisiaj idę do sklepów w poszukiwaniu butów, ponieważ w wysokich dopiero się uczę chodzić prosto + nie stukać przednią częścią stopy o podłoże... Bo o ile obcas mam gumowy i nie stuka nigdzie tak przednia część mi pada tak, że pożal się... Może po prostu nie powinnam w takich chodzić?
żródło: hm.com; 129,90 zł
W takich czułabym się po prostu dobrze, ponieważ z przodu jest platforma 2,5 cm + obcas 11 cm. Jak na razie moje marzenie, ale zobaczymy czy w ogóle mój rozmiar będzie i czy będą wygodne :)
I wiecie co... nigdzie indziej nie mogłam znaleźć modelu, który by mi się podobał... nosz kurcze :D Także będę polowała na te butki, na Instagramie cała fotorelacja od razu będzie także... trzymajcie kciuki:)
Od czasu kiedy w moim małym mieście powstał sklep z kosmetykami do włosów (a niedawno zielarnia! :)) moja mama wpadła w istny szał zakupów, a zachwycona efektami (głównie zagęszczenie dzięki mojej pomocy) kupuje nadal i testuje przeróżne rzeczy. Testowanie ich sprawiło, że ma kilka swoich pewniaków i o jednym dzisiaj Wam opowiem. Póki co ja wypróbowałam tego oleju tylko kilka razy, dlatego swojego zdania odnośnie działania Wam nie napiszę (ale macie tutaj wrażenia po pierwszym użyciu), za to moja mamcia się wypowie :)
Moja mama ma włosy: cienkie, farbowane przez wiele lat chemicznymi farbami (henna jej nie zachwyciła), wysokoporowate, wiecznie suche i szorstkie (w moim odczuciu) oraz w bardzo małej ilości (na szczęście jest już o wiele lepiej!).
Przede wszystkim ten olejek jest jednym z droższych jakie mieliśmy w domu, oprócz arganowego - kosztuje w okolicach 27 zł za 60 ml w naszym fryzjerskim sklepie. Dostajemy go w kartonowym pudełeczku, ale dla potrzeb zdjęć tego pudełka nie ukazałam, a tylko sam olejek w szklanej buteleczce. Jest ona niestety przeźroczysta, moim zdaniem powinna być o ciemnej barwie - oleje o wiele dłużej trzymają swoje właściwości w ciemnym i chłodnym miejscu.
Mama: Nie przeszkadza mi ani kartonik, ani szklana buteleczka o wielkim otworze. Jest w porządku.
Po otwarciu butelki naszym oczom ukazuje się na prawdę duży otwór i... smród. Ja po prostu nie trawię tego zapachu! Cała łazienka nim capi (szczególnie, gdy moja mama nasmaruje całe włosy i skórę) i nie tylko. Nie wiem co jest gorsze w tym wypadku - zapach indyjskich olejków, czy właśnie czarnuszka. Nie polecam dla wrażliwych nosków. Specjalnie związuję włosy w wysokiego koczka, by naolejowane czarnuszką pasma nie latały mi przy twarzy i budziły podczas snu swoją wonią.
Mama: Jest do zniesienia... ale już go tak nie wyczuwam.
Moja mama ma porównanie pomiędzy czystym olejem, a olejem z parafiną firmy Vatika. Zdecydowanie wygrywa czysty olej, z jednego prostego powodu - czysty olej o wiele lepiej zmywa się z włosów, a to jest na prawdę na mojej mamy ważne. Włosy po użyciu czyścioszka są w jej odczuciu zdecydowanie bardziej miękkie, nawilżone i odżywione. Stosując olej na skórę głowy pojawiło się mnóstwo baby hair (widać na zdjęciu ich ilość, po prostu kosmos!), włosy stały się zdecydowanie grubsze :) Moja mama poleca ten olej z całego serca.
Moje przygody z czarnuszką można jak na razie policzyć na palcach jednej ręki, jednak na tych kilku razach nie poprzestanę. Może uda mi się przetestować w pełni i napisać pełną recenzję :)
A czy Wy korzystaliście z tego oleju?
Już jutro postaram się, by blog miał adres falowana.pl! Poinformuję na facebooku! :)
bibliografia:
Zakaz kopiowania i rozprzestrzeniania zdjęć i tekstów bez zgody autora. Obsługiwane przez usługę Blogger.

