Już sporo czasu minęło od momentu, gdy dostałam tytułowy kosmetyk, bo pojawił się u mnie... rok temu w postaci prezentu od TŻ! Gdy dostałam ten produkt do dłoni coś mi jednak nie pasowało... Kosmetyk prawie nie przypominał tego ze strony sklepu - przeźroczyste, różowe opakowanie i całkiem inny kształt butelki (a nie wiem czy pamiętacie - butelka była w kształcie trójkąta i przeźroczysta), mogłoby się wydawać, że to całkiem inny kosmetyk. Skład również nie ten sam co ze strony sklepu, więc od razu leci minus. Na szczęście po mojej interwencji zmienili i skład i zdjęcie produktu.
Skład ze sklepu
|
Skład na opakowaniu
Aqua, Alcohol, Isoamyl Laurate, Coco-Caprylate, Helianthus Annuus Seed Oil*, Dodecane, Levulinic Acid, Sodium Chloride, Glycerin, Sodium PCA, Sodium Levulinate, Parfum**, PCA Glyceryl Oleate, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Maltodextrin, Lactic Acid, Calcium Sulfate, Magnesium Sulfate, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract
|
Pogrubione to składniki zamienione miejscami, a niebieskie to nowe dodatki.
Przyjrzyjmy się nowemu składowi:
Aqua, Alcohol, Isoamyl Laurate (emolient), Coco-Caprylate, Helianthus Annuus Seed Oil* (olej z nasion słonecznika), Dodecane (rozpuszczalnik, substancja zapachowa), Levulinic Acid (kwas lewulinowy, chroni skórę), Sodium Chloride (chlorek sodu, zagęszczacz, może wysuszać), Glycerin (humektant), Sodium PCA (antystatyk i humektant), Sodium Levulinate (stabilizator pH), Parfum**, PCA Glyceryl Oleate (emolient), Tocopherol (antyoksydant), Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder (sproszkowany sok z liści aloesu), Maltodextrin (zagęstnik, odżywia skórę i włosy), Lactic Acid (regulator pH, humektant), Calcium Sulfate (siarczan wapnia, naturalny barwnik, środek zmętniający i czyszczący), Magnesium Sulfate (stabilizator), Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (ekstrakt z hibiskusa).
* - z certyfikowanych ekologicznych upraw
** - z naturalnych olejków eterycznych
* - z certyfikowanych ekologicznych upraw
** - z naturalnych olejków eterycznych
Z tego co widać ten kosmetyk nie ma prawie nic wspólnego z hibiskusem, ale przejdźmy dalej...
Samo opakowanie ma bardzo uroczą dla mnie kolorystykę. Jest wykonane z twardego, przeźroczystego plastiku o pojemności 150ml. a atomizer świetnie współgra :) Nie wypuszcza dużej ilości kosmetyku, moim zdaniem ilość jest optymalna i zadowoli każdego z nas. Niestety zapach produktu może być dla niektórych przytłaczający, jest on ciężki i niezbyt przyjemny mimo tego, że występuje w nim nuta słodkości. Nie pozostaje na moich włosach.
Wokół mojej głowy biegną różne odczucia odnośnie działania. Inaczej odżywka działa na suchych, a inaczej na mokrych włosach. Nie polecam opcji pierwszej - psikajcie na prawdę z dużej odległości, bo jeśli dacie zbyt blisko to efekt niedomytych włosów z oleju murowany. Generalnie odrobinka nałożona na dłonie, a później na włosy, sprawiała, że moje pasma nie były suche na drugi lub trzeci dzień po myciu. Ale traktuję ją jako odżywkę uzupełniającą, bo ona nie jest w stanie mi dać takiego nawilżenia jakiego bym chciała. Jednocześnie trudno ją nałożyć w taki sposób, żeby włosy były na prawdę piękne, a nie przeolejowane.
Włosy nie są w pełni zadowolone, co widać, ale są po prostu miękkie. Po związaniu ich na guzła (a dają się tak związać :)) robią się gładkie, jest mniej puchu, ale on nadal jest. Mam ciągłe wrażenie, że moich włosów jest mniej niż jest ich w rzeczywistości, a występuje tu i tak wcześniej wspomniany puch.
Sama nie jestem pewna co do tego, czy byłabym w stanie polecić tą odżywkę. Jako uzupełnienie lub ratunek na następny dzień na przesusz sprawdzi się bardzo dobrze, ale nie jestem przekonana do wersji normalnej :( Zapach podczas aplikacji też robi swoje, jest po prostu zbyt ciężki. Dla mnie raczej nie, ale zużyję go jako ratunek. Tak po prostu :)
Lubicie odżywki w spreju bez spłukiwania? Ja osobiście traktuję je jako pogotowie włosowe i nie wyobrażam jakoś sobie ich stosowania po każdym myciu. Może dlatego, że z niezbyt wieloma miałam do czynienia :)
Włosy nie są w pełni zadowolone, co widać, ale są po prostu miękkie. Po związaniu ich na guzła (a dają się tak związać :)) robią się gładkie, jest mniej puchu, ale on nadal jest. Mam ciągłe wrażenie, że moich włosów jest mniej niż jest ich w rzeczywistości, a występuje tu i tak wcześniej wspomniany puch.
Sama nie jestem pewna co do tego, czy byłabym w stanie polecić tą odżywkę. Jako uzupełnienie lub ratunek na następny dzień na przesusz sprawdzi się bardzo dobrze, ale nie jestem przekonana do wersji normalnej :( Zapach podczas aplikacji też robi swoje, jest po prostu zbyt ciężki. Dla mnie raczej nie, ale zużyję go jako ratunek. Tak po prostu :)
Lubicie odżywki w spreju bez spłukiwania? Ja osobiście traktuję je jako pogotowie włosowe i nie wyobrażam jakoś sobie ich stosowania po każdym myciu. Może dlatego, że z niezbyt wieloma miałam do czynienia :)

