­

O tym co doprowadza mnie do szału, czyli znowu Rossmann

piątek, listopada 29, 2013

Dzisiaj nie będzie miło. Zwłaszcza, że wróciłam z zakupów z Rossmanna z mamą. Uwierzcie mi, wizyta w moim "rodzinnym" Rośku była burzliwa, a starsze klientki były oburzone moim zachowaniem.
Stanęłam przed szafą Wibo, itp., ogólnie tych tańszych kosmetyków, bo portfel cienki. Widzę piaskowe lakiery, biorę czerwony, jestem super zadowolona. Szukam lakieru, który był by tłem dla Lovely Blink Blink (różowy), już powoli wyłaniają się faworyci gdy... 3/4 lakierów było otwieranych. Skąd wiem? Były, że tak powiem, "dwufazowe". Kolor żółty, wszystkie lakiery tej samej (!) żółci - otwarte. Chyba na pół sklepu zaczęłam marudzić mamie, jacy to wszyscy źli, że po ciula otwierają lakiery, malują sobie paznokcie i odkładają na półkę. A starsze panie na mnie BARDZO wymownie patrzyły i coś gadały do siebie. Pewnie nie wierzyły. A mi się odechciało zakupów.

Z przodu różowy, żółciatato-pomarańczowy z tyłu  i różowe (trzecie po prawej). Chyba, że to specjalna kolekcja.



A tu mój nowy lakier. Starałam się pomalować ładnie... no i zobaczymy jak trwałość, bo granatowy nie zachwycił. Ostatnio coś posty bardzo często, lubicie tak?


Zobacz to

Zakaz kopiowania i rozprzestrzeniania zdjęć i tekstów bez zgody autora. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Popularne posty

Moja lista blogów

Subscribe