Ogólnie
Grzebień dostałam na urodziny od TŻ, za co bardzo jestem mu wdzięczna (w sumie to był taki wymuszony prezent, ale cicho sza :)). Zamawiał z Allegro, gdzie jest łatwo dostępny a i super drogi nie jest - 20 zł to nie fortuna. Dodatkowo do przesyłki dostałam próbkę szamponu firmy Lush w kostce - wg TŻ wygląda jak bobek królika :D
O grzebieniu
Grzebień sam w sobie jest uroczy - mały i zmieści się w każdej torebce/plecaku ;) Wykonany w 100% z drewna - ma certyfikat FSC (Forest Stewardship Council), dzięki czemu wiemy, że wszystko przy jego produkcji odbyło się legalnie.Jak tak patrzę to mogłabym sama takie cudo zrobić, tylko z jakiego drewna to zrobiono to ja nie wiem :) Na pewno jest to mocne i lekkie drewienko - dobrze się go trzyma, ręka nie boli podczas czesania i nie wypadnie nam nagle z dłoni.
Ząbki są grube i odpowiednio szeroko rozstawione - dobrze rozczesują włosy, nie ciągną ich (chyba, że ma się kołtuny...), można nim czesać zarówno na sucho i mokro, przy czym nie elektryzuje w ogóle włosów! Nie robi się puch. Moja mama już po pierwszym użyciu go pokochała i chce taki sam :)
Podsumowanie
Zalety:
- lekkość
- wytrzymałość
- rozmiar
- nie puszy/elektryzuje włosów
Wady:
- dostępność
Jeśli by się złamał (nie wiem czy to w ogóle nastąpi), to kupiłabym go lub poprosiła znowu TŹ :D
[Post dodany automatycznie: jestem nadal na wyjeździe. Mam nadzieję, że nadal wchodzicie na mojego bloga... Pozdrawiam! :)]



